czwartek, 30 sierpnia 2007

Premier o Jurku: Agent albo wariat

PRZEGLAD PRASY. Agentem i wariatem miał nazwać premier Marka Jurka, gdy ten zapowiedział, że rezygnuje z funkcji marszałka Sejmu, pisze "Życie Warszawy".


Gazeta - jako pierwsza - publikuje fragmenty dziennika byłego polityka PiS i marszałka Sejmu, Marka Jurka i zapowiada, że pełny tekst ukaże się w najnowszym numerze dwumiesięcznika "Christianitas".

Pierwszy fragment dotyczy 21 lutego br. Marek Jurek pisze: "Obawiam się, że dla Jarosława Kaczyńskiego sytuacją pożądaną byłoby, gdyby wyborcy katolicko-konserwatywni musieli głosować na niego, jednocześnie nie mając żadnego realnego wpływu na jego politykę. Na taki model partii - sprowadzenie nurtu katolicko- konserwatywnego do rzędu formacji posiłkowej".

Pod datą 13 kwietnia, były Marszałek Sejmu zapisał: "Przegraliśmy. Za zmianą konstytucji w art. 30 głosowało 60 proc. posłów. Wynik bardzo dobry, zaprzeczający sugestiom o skrajności projektu. Zanim do tego doszliśmy, miała miejsce awantura (...). Premier przyjechał na Klub i wygłosił kuriozalną mowę o tym, że jak posłowie będą się buntować, to zrobi wybory, a w partii, która zejdzie do poziomu 20 proc., skrajności są niepotrzebne".

"Beze mnie nawet byś posłem nie był'"

I następnego dnia: "Idąc na Radę Polityczną zostałem najpierw poproszony do Jarosława, który brutalnie zażądał aby w ogóle nie poruszać na Radzie sprawy ochrony życia. Przy okazji obrzucając mnie stekiem wyzwisk: 'agent albo wariat', 'tylko dzięki mnie jesteś marszałkiem, beze mnie nawet byś posłem nie był'. Na uwagę, że mi nie pozwala pierwszego zdania dokończyć - krzyk: ja tu jestem szefem".

Dwa dni później Marek Jurek powiedział premierowi, że odchodzi z PiS. "Jarosław odpowiedział, że biorę na siebie odpowiedzialność za przyspieszenie wyborów i dojście do władzy Platformy i komunistów".

Rzecznik rządu Jan Dziedziczak odmówił "Życiu Warszawy" komentarza w sprawie słów premiera, podaje gazeta.

mar, PAP
Gazeta.pl
30-08-2007

Giertych: PiS staje się ugrupowaniem bolszewickim

- Pan premier Kaczyński zaaresztował swojego konkurenta - mówił na konferencji prasowej szef LPR Roman Giertych. - Janusz Kaczmarek został zatrzymany dziś rano pod fikcyjnymi zarzutami, bo powiedział prawdę o PiS-ie i stanowił zagrożenie dla osób, które dla celów sprzecznych z prawem wykorzystywały służbę i prokuraturę do celów politycznych - dodał. Jego zdaniem PiS staje się ''ugrupowaniem bolszewickim''.


Grupa bandytów i gangsterów politycznych

Zdaniem Giertycha władza chciała ułatwić sobie przejęcie elektoratu. - Dzisiejszy dzień przejedzie do historii Polski, bo po raz pierwszy użyto służb do wkładania do więzień przeciwników politycznych. Standardy naszego kraju, demokratyczne standardy, zostały zamienione przez grupę bandytów, gangsterów politycznych w farsę. Zamarzyła im się Bereza Kartuska, zamarzyła im się sytuacja sprzed wojny, gdy wsadzano przeciwników politycznych do obozów koncentracyjnych, zamarzyła im się sytuacja zza naszej wschodniej granicy - mówił Giertych.

Według szefa LPR Janusz Kaczmarek jest osobą całkowicie niewinną. - Całe swoje życie poświęcił na służbę Polsce - mówił Giertych - PiS już całkowicie skompromitowany nie cofnie się przed niczym. Będzie używał telewizji, prokuratury, służb specjalnych, po to aby wykończyć przeciwników politycznych

Biało-czerwone miasteczko przed kancelarią

- O godz. 16 przed kancelarią organizujemy protest. Powstanie tam biało-czerwone miasteczko. Zapraszamy wszystkich warszawiaków, aby przeciwstawili się zamienianiu Polski w Białoruś. Metody sowieckie musza zniknąć. Panowie z PiS-u - przestańcie wycierać sobie gębę hasłami Solidarności, nie macie do tego prawa! - mówił Giertych.

Roman Giertych przyznał, że nie ma zgody na organizację miasteczka. O zgodę na taką demonstrację trzeba wystąpić trzy dni wcześniej. Giertych zwrócił się z prośbą do Hanny Gronkiewicz-Waltz o przyspieszenie zgody na zorganizowanie biało-czerwonego miasteczka.

Zdaniem szefa LPR protest będzie trwał długo. - Nie sądzę że należy się śmiać z tego co powiedział Lepper, że jest przygotowywany stan wyjątkowy. Premier powiedział wczoraj, że nie poda się do dymisji jeśli nie będzie miał gwarancji, że do wyborów będzie sprawował władzę on. To by oznaczało również zmianę stanowiska PiS, które zapowiedziało głosowanie skrócenia kadencji Sejmu - mówił Giertych.

"PiS staje się nowym ugrupowaniem bolszewickim"

- Janusz Kaczmarek na pierwsze wezwanie do prokuratury na pewno by się stawił. Nie trzeba było używać kajdanek, służb specjalnych. Zapłacą za to odpowiedzialnością karną osoby, które wydały te polecenia. Jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Prokuratura powinna wszcząć śledztwo wobec osób, które wydały te polecenia. Ale wiadomo, że prokuratura jest sterowana i tego nie zrobi - mówił Giertych o zatrzymaniu Kaczmarka.

Poinformował, że wczoraj spotkał się z Kaczmarkiem w Sejmie. - Możliwe, że nasza rozmowa w gabinecie pana Dobrosza też była podsłuchana. Mamy do czynienia z największym skandalem od 18 lat w Polsce - mówił Giertych. - Dzisiejsza decyzja Jarosława Kaczyńskiego oznacza, że PiS staje się nowym ugrupowaniem bolszewickim, które nawiązuje wprost do służby bezpieczeństwa, do urzędu bezpieczeństwa.

Grupa ludzi lekko nieobliczalnych organizuje nam państwo policyjne, gdzie nie wolno się sprzeciwiać, mieć własnego zdania.

mt
Gazeta.pl
30-08-2007

SLD apeluje do PO o utworzenie nowego rządu bez PiS

Szef SLD Wojciech Olejniczak zaapelował w czwartek do partii opozycyjnych, przede wszystkim do Platformy Obywatelskiej, by poparła przeprowadzenie w Sejmie wniosku o konstruktywne wotum nieufności. Olejniczak uważa, że premierem powinien zostać Donald Tusk, lub inny polityk wskazany przez PO.


Szef Sojuszu zaapelował też do marszałka Sejmu Ludwika Dorna by zrobił wszystko, aby sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych mogła przesłuchać w piątek b. Komendanta Głównego Policji Konrada Kornatowskiego tak, jak to było wcześniej zaplanowane.

Kornatowski został w czwartek rano, wraz z b. szefem MSWiA Januszem Kaczmarkiem i prezesem PZU Jaromirem Netzlem zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W ocenie Olejniczaka, a także towarzyszących mu na czwartkowej konferencji prasowej polityków LiD: Jerzego Szmajdzińskiego, Marka Borowskiego i Jana Lityńskiego, czwartkowe poranne wydarzenia to zamach na demokrację, zamach na Polskę.

"Ktoś by powiedział, że to jest pełzający zamach stanu, ktoś inny, że to jest sytuacja, która mogła mieć miejsce, ale na Białorusi, bo jest aresztowany kandydat na premiera. Ktoś inny może powiedzieć, że mamy do czynienia z wielką obłudą, chamstwem ze strony ekipy rządzącej, ale na pewno trzeba stwierdzić, że mamy zamach na demokratyczne państwo" - oświadczył Olejniczak.

Szef SLD nawiązał też do pokazywanego w mediach filmu z zatrzymania Kaczmarka, który swym telefonem komórkowym nakręcił dziennikarz i reżyser Sylwester Latkowski (to u niego w domu ABW zatrzymała Kaczmarka). "To przypomina sceny z filmów nagrywanych w okresie stanu wojennego: czarno-biały obraz, wyprowadzany człowiek, mnóstwo funkcjonariuszy, którzy go prowadzą do samochodu. (...) To sytuacja, która mrozi krew w żyłach" - ocenił Olejniczak.

Jak dodał, zatrzymanie Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla dowodzi, że PiS robi wszystko, by prawda, którą ujawnił w mediach i przed speckomisją Kaczmarek, nie została udokumentowana dodatkowymi zeznaniami. Według Olejniczaka, źródłem przecieku o lipcowej akcji CBA w ministerstwie rolnictwa był minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który o działaniach Biura opowiadał nieuprawnionym osobom.

W związku z czwartkowymi zatrzymaniami, przewodniczący Sojuszu wezwał Platformę Obywatelską, by poparła utworzenie nowego, technicznego rządu bez udziału PiS. Bez odsunięcia Prawa i Sprawiedliwości od władzy - jak mówił - nie będzie możliwe przeprowadzenie uczciwych wyborów.

"Ja nie wierzę braciom Kaczyńskim, że doprowadzą do uczciwych wyborów" - podkreślił Olejniczak.

Jak dodał, o konstruktywnym wotum nieufności rozmawiał już w czwartek z wiceszefem Platformy Bronisławem Komorowskim.

Lider SLD podkreślił, jeśli PO nie zgodzi się na powołanie nowego rządu, będzie to oznaczało, że godzi się, żeby służby specjalne i prokuratura decydowały o kształcie list wyborczych.

Jan Lityński (Partia Demokratyczna) dodał, że na PO spada też odpowiedzialność za przyszłość polskiej gospodarki. Lityński obawia się, że ostatnie decyzje rządu, w tym kosztowne obietnice wyborcze, mogą "zepsuć" gospodarkę.

Olejniczak nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy Sojusz poprze 7 września wniosek o skrócenie kadencji obecnego Sejmu. Jak mówił, nie wolno się poddać i rezygnować z możliwości odsunięcia PiS od władzy już teraz, a także powołania komisji śledczych do zbadania okoliczności samobójczej śmierci Barbary Blidy i akcji CBA w ministerstwie rolnictwa.

Zapewnił jednak, że wie jak powinno zachować się SLD, w sytuacji gdy Platforma nie zachce poprzeć utworzenia tymczasowego rządu technicznego.

mar, PAP
Gazeta.pl
30-08-2007

Premier: W ten sposób przywracamy normalność

To zwykły bieg wymiaru sprawiedliwości. W ten sposób przywracamy normalność - skomentował poranne zatrzymania ABW premier Jarosław Kaczyński. Dodał też, że to właściwy sposób, by wyjaśnić całą sprawę, bo komisje śledcze,to komisje w obronie przestępców


Sprawa zatrzymania byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego oraz szefa PZU Jaromira Netzela była jednym z głównych tematów wystąpienia Kaczyńskiego, który przebywa na Dolnym Śląsku. W swoich wystąpieniach premier przekonywał, że wszystkie działania resortu sprawiedliwości mają na celu likwidację układu.

"W Polsce obowiązuje prawo, a nie przywileje"

- To zwykły bieg wymiaru sprawiedliwości - mówił Kaczyński o porannych zatrzymaniach przez ABW. - To, że ktoś jest słynny, nie ma żadnego znaczenia. W Polsce dzisiaj obowiązuje prawo, a nie przywileje. Takie były peerelowskie zwyczaje - mówił.

- Niektórzy boją się kompromitacji. Postawili na oszustów i dzisiaj po raz kolejny będą skompromitowani. Chociaż nie znają uczucia wstydu i dalej będą z miedzianym czołem swoje zarzuty podnosić. Ale będzie kompromitacja, bo jestem przekonany, że prokuratura, ze względu na społeczny wymiar sprawy pewne szczegóły opinii publicznej ujawni.

Kaczyński zapewniał, że w wymiarze sprawiedliwości nie ma ręcznego sterowania, a zatrzymania nie są wynikiem nacisków politycznych. - To jest praca Ministerstwa Sprawiedliwości, ja nic o niej nie wiem. Prokuratury wydają decyzję, a ja nie mam wpływu nawet na zwykłego prokuratora rejonowego - zapewniał premier.

"To są komisje w obronie przestępców"

Na pytanie, czy zatrzymanie przez ABW byłego komendanta głównego policji, który miał zeznawać przed komisją śledczą, miało uniemożliwić wyjaśnienie sprawy przed opinią publiczną, premier odpowiedział: - To jest właściwa droga, by wyjaśnić sprawę. Dotąd opinia publiczna była wprowadzana w błąd przez dziennikarzy i opozycję. Niektórzy boją się kompromitacji i tego, że postawili na niewłaściwego człowieka. Komisje śledcze są potrzebne wtedy, gdy zawodzą inne instytucje. A te instytucje działają prawidłowo. To są komisje w obronie przestępców.

"Układ powoli zostanie ukazany"

Zdaniem Kaczyńskiego "układ powoli, powoli zostanie ukazany". - Jeszcze raz przejrzeliśmy nasze szeregi. Po wyborach będziemy rządzić skutecznie i będzie więcej sprawiedliwości. Jestem dumny, że mogę te zmiany wprowadzić - mówił premier.

Zapytany, czy to prawda, że prokuratura wydała już nakaz aresztowania Krauzego, z uśmiechem opowiadał o tym, że nawet miliardy przed niczym nie chronią: - W ten sposób przywracamy normalność - dodał.

"Kaczmarek wielką pomyłką"

"Potrzeba nowych wyborów. Dzisiaj chcemy bardzo jasnego wyboru - albo przemówi naród, albo Roman Giertych. Mamy wybór. ja uważam, że powinien przemówić naród. My się nie boimy demokracji. My się nie boimy wyborów".

Premier zapytany o obsadę władz PLL LOT, odpowiedział: - Wcześniej nie popełnialiśmy błędów obsadowych. Wielką pomyłką była nominacja na ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka. Ale dla nas nie ma znaczenia, czy ktoś jest ministrem, wicepremierem, czy kimś innym, bardzo ważnym. Dla nas najważniejsze jest zasada równości wobec prawa. Wkrótce przekonacie się państwo, że obowiązuje ona nawet kogoś, kto jest potężny w biznesie.

mihkok, jg
Gazeta.pl
30-08-2007

Ustawa o wielkich sklepach będzie zaskarżona w KE

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji zaskarży ustawę o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych w Komisji Europejskiej. - pisze w czwartek "Rzeczpospolita". Zdaniem POHiD ustawa jest sprzeczna z polską konstytucją i z traktatami unijnymi.

Ustawa, została uchwalona w lipcu, wprowadza obowiązkową zgodę władz lokalnych na każdy sklep z powierzchnią sprzedaży przekraczającą 400 mkw. Znacznie utrudni to inwestycje w nowe centra handlowe. Dodatkowe procedury wydłużą proces realizacji inwestycji, mogą też sprzyjać korupcji wśród urzędników Przeciwnicy ustawy uważają, że łamie ona konstytucyjne zasady swobody gospodarczej oraz równości firm wobec prawa.

Już w lipcu Oliver Drewes, rzecznik unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego, informował, że Komisja dokładnie zbada zgodność polskiej ustawy z prawem unijnym - przypomina "Rz".

Ustawa wchodzi w życie za ok. 2 -3 tygodnie, ale wciąż brakuje do niej rozporządzeń. Ustawa wprowadza wymóg złożenia przez firmę starającą się o zgodę na budowę obiektu szeregu opinii i analiz, które mają pokazać wpływ inwestycji na lokalną infrastrukturę, rynek pracy, ale nadal nie wiadomo, jak mają wyglądać.

kar
Gazeta.pl
30-08-2007