poniedziałek, 25 czerwca 2007

Giertych nie zamierza przeprosić rodziny Kuroniów

Nie zamierzam przepraszać rodziny Kuroniów - oświadczył wicepremier i szef LPR Roman Giertych, komentując poniedziałkowy wyrok sądu w sprawie jego sugestii o zdradzie przez Jacka Kuronia ideałów "Solidarności" i za porównanie go do słynnych zdrajców z historii Polski - Janusza Radziwiłła i Szczęsnego Potockiego.


Giertych zapowiada także, że odwoła się od wyroku.

- Nie zamierzam nikogo przepraszać za moje poglądy. uważam, że Okrągły Stół był zdradą. Nie twierdziłem, że wszyscy jego uczestnicy byli zdrajcami - powiedział wicepremier.

Jak podkreślił, uznaje działalność Jacka Kuronia za złą dla kraju. "Nie chcę naruszać niczyjej czci, tylko mam takie zdanie polityczne i go nie zmienię, tylko dlatego ze sądy mnie karzą karami finansowymi" - dodał.

Zaznaczył, że sąd nie przyjął jego wniosku, o przesłuchanie go w charakterze strony i dlatego nie mógł "złożyć żadnego dowodu".

cheko, PAP
Gazeta.pl
25-06-2007

"Premier nie może mówić, że pielęgniarki popełniły przestępstwo"

Premierowi nie wolno mówić, że pielęgniarki, które od 7 dni siedzą w Kancelarii Premiera popełniły przestępstwo. W ten sposób premier, z racji pełnionej funkcji, narusza domniemanie niewinności pielęgniarek - mówi portalowi "Gazeta.pl" prof. Zbigniew Hołda. Jego zdaniem pielęgniarki jeśli nawet łamią prawo, to skutki tego są żadne.


Od momentu zajęcia przez cztery pielęgniarki pokoju nr 7 w Kancelarii Premiera, Jarosław Kaczyński mówi, że pielęgniarki okupują kancelarię i tym samym popełniają przestępstwo. "Zasada jest prosta, rokowania są możliwe wtedy, kiedy nie ma przestępstwa. Jest przestępstwo - okupacja jest przestępstwem - nie ma rokowań" - mówi premier. Według rządu pielęgniarki w każdej chwili mogą zostać z niej usunięte.

Jakie przestępstwo popełniły pielęgniarki

Rzeczywiście można pielęgniarkom zarzucić złamanie art. 193 Kodeksu Karnego - przyznaje prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Chodzi o tak zwane naruszenie miru domowego. Przepis ten mówi, że "Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku."

Nie wiemy jakie przestępstwo zarzuca premier pielęgniarkom. Cały czas mówi ogólnikowo - zwraca uwagę prof. Zbigniew Hołda. Ale nawet jeśli chodzi o naruszenie miru domowego, to trzeba wziąć pod uwagę art. 115 par. 2 Kodeksu Karnego, i ocenić jaka jest szkodliwość ich czynu.

Prof. Hołda wylicza co wiadomo: Pielęgniarki na wdarły się do kancelarii, tylko legalnie weszły. Odbyły tam spotkanie z minister Kalatą i wiceministrem Piechą. Niezadowolone, że nie doszło do spotkania z premierem, zostały. Nie wiemy, czy ktoś je wzywał do opuszczenia kancelarii.

Szkodliwość zerowa

Ja bym tu w ogóle nie mówił o przestępstwie w świetle art. 115 par. 2 KK - ocenia prof. Hołda. Stopień winy - żaden, szkodliwość społeczna - zerowa, rozmiar wyrządzonej, lub grożącej szkody - żadne - wylicza prof. Hołda. Poza tym, zdaniem profesora protest pielęgniarek mieści się w granicach przyjętych w przypadku akcji protestacyjnych. I przestrzega - funkcjonariusz państwowy powinien się wyrażać oględnie. Premier nie powinien mówić, że popełniono przestępstwo, bo łamie w ten sposób domniemanie niewinności.

Prof. Ćwiąkalski też zwraca uwagę, na bardzo znikomy stopień winy pielęgniarek. I porównuje to z blokadami, które były dziełem Andrzeja Leppera - w końcu wicepremiera w tym rządzie. O tych przestępstwach premier nie mówi - zwraca uwagę Ćwiąkalski. Korona z głowy by premierowi nie spadła, gdyby poświęcił pięć minut pielęgniarkom - podsumowuje profesor.

Michał Engelhardt
Gazeta.pl
25-06-2007

Sąd: Giertych ma przeprosić rodzinę Kuronia

Roman Giertych musi przeprosić syna i brata Jacka Kuronia za swe sugestie o zdradzie przez Kuronia ideałów "Solidarności" i za porównanie go do słynnych zdrajców z historii Polski - Janusza Radziwiłła i Szczęsnego Potockiego - postanowił w poniedziałek warszawski sąd.


W sierpniu 2006 r. media doniosły, iż z akt SB wynika, że w latach 1985-89 Kuroń miał prowadzić z bezpieką rozmowy mające charakter negocjacji politycznych. Miał m.in. w 1988 r. rozmawiać z SB o przygotowaniach do Okrągłego Stołu.

- Ja nie twierdzę, że Jacek Kuroń był agentem SB, ja twierdzę coś znacznie gorszego i zawsze tak twierdziłem - że to porozumienie, które zostało zawarte przy Okrągłym Stole m.in. przez niego, było porozumieniem, które szkodziło Polsce i było zdradą ideałów milionów ludzi, którzy należeli do Solidarności - powiedział wtedy Giertych. Pytany, czy należy usunąć Kuronia z podręczników szkolnych, odparł: - Nie, tak samo jak Szczęsnego Potockiego czy Janusza Radziwiłła nie należy usuwać z podręczników historii.

Giertych nie udowodnił oskarżeń

Roman Giertych, zarzucając Jackowi Kuroniowi udział w zdradzie narodowej i przyrównując go do innych zdrajców ojczyzny, naruszył prawo rodziny do kultywowania pamięci po zmarłym, bo nie udowodnił swych oskarżeń - tak sąd uzasadniał swój poniedziałkowy wyrok w tej sprawie.

Mocą orzeczenia sądu Giertych tydzień po uprawomocnieniu się go ma opublikować na swój koszt na pierwszej stronie piątkowej "Gazety Wyborczej" oświadczenie, w którym przeprosi Andrzeja i Macieja Kuroniów (brata i syna Jacka) za swe zarzuty i wyrazić "głębokie ubolewanie z powodu niestosowności tej wypowiedzi, naruszającej prawo rodziny do kultu zmarłego". Ma on też wpłacić 15 tys. zł na Fundację im. Gai i Jacka Kuroniów.

Powodowie domagali się 50 tys. zł, ale sąd uznał, że kwota 15 tys. zł będzie odpowiednia i wystarczająco dotkliwa.

Nie chodziło o pieniądze a o przeprosiny

Sędzia Małgorzata Borkowska uzasadniając wyrok mówiła, że o ile nie można ograniczać debaty publicznej - także o najnowszej historii - do "jedynie słusznej" wersji, to kiedy stawia się tak poważne zarzuty jak udział w zdradzie narodowej, należy je rzetelnie udokumentować w oparciu o fakty - a pozwany Giertych tego nie uczynił.

Obecny w poniedziałek w sądzie Andrzej Kuroń mówił dziennikarzom po wyroku, że nie zależało mu na tym, by iść z tą sprawą do sądu, bo zanim to uczynił, rodzina Kuroniów wysyłała list do Giertycha z prośbą o przeprosiny, ale nie było na nie odpowiedzi. "Nie chodziło nam o pieniądze" - zapewnił.

Reprezentujący nieobecnego w sądzie Giertycha mec. Grzegorz Radwański powiedział, że możliwa jest apelacja jego klienta. "Nam chodziło, by sąd w ogóle ocenił Okrągły Stół i udział w nim Jacka Kuronia, a tego sąd nie uczynił" - dodał.

Młodszy brat, zmarłego w 2004 r. Kuronia oraz syn pozwali Giertycha, żądając przeprosin w "Gazecie Wyborczej" oraz wpłaty 50 tys. zł zadośćuczynienia na Fundację Gai i Jacka Kuroniów. Pozwany wniósł o oddalenie pozwu, twierdząc, że inkryminowana wypowiedź mieściła się w granicach swobody wypowiedzi, a każdy ma prawo do własnej oceny Okrągłego Stołu. Wyrok jest nieprawomocny.

mar, PAP
Gazeta.pl
25-06-2007

Premier: Brak dróg to wina karteli budowlanych

Ciężkie działa przeciwko branży budowlanej wytoczył rząd. Najpierw minister budownictwa oskarżył producentów materiałów o zmowę cenową, a potem premier wypalił: bez walki z kartelami budowlanymi nie będzie nowych dróg. I coś jest na rzeczy, bo choć sezon w pełni, ceny cementu i cegieł - tak jak nagle wzrosły - tak nagle spadły, już o 30 procent.

Premier nie ma wątpliwości - winę za kłopoty z budową nowoczesnych tras ponoszą m.in. firmy budowlane i producenci materiałów, którzy wykorzystują okazję do szybkiego zarobku.

"Od samego początku mówiłem, że w branży jest zmowa cenowa i że ten wzrost cen był nienormalny" - mówił z kolei minister Andrzej Aumiller. "Ceny nie wynikały ani ze wzrostu kosztów energii czy płac. Wynikały tylko z nakręcania koniunktury" - tłumaczył Aumiller szalejące podwyżki w sklepach z materiałami budowlanymi.

Ale to się skończyło, bo teraz ceny spadają w równie szaleńczym tempie. "Ceny cementu spadły w ostatnim czasie z 700 zł do 500 zł za tonę, a cegły z 7,5 zł do 5,5 zł" - wyliczył Aumiller. I dodał, że należy się spodziewać dalszych spadków cen, nawet o kolejne kilkanaście procent, bo klienci zorientowali się, że są oszukiwani.

Niestety, szanse na to, że ceny powrócą do tych sprzed dwóch lat, gdy tona cementu kosztowała 250 zł, a cegła 3 zł, są zerowe. Cementownie i cegielnie będą mówić, że wzrosły im koszty produkcji, bo więcej kosztuje paliwo, prąd, wypożyczenie, zakup lub konserwacja maszyn. I że wzrosły płace dla robotników, którzy szantażują pracodawców, że jak nie dostaną podwyżek, to wyjadą na Zachód.


Michał Pietrzak
Dziennik.pl
25-06-2007

Będzie spór zbiorowy z rządem?

Forum Związków Zawodowych rozważa wejście w spór zbiorowy z rządem. Podczas poniedziałkowego, nadzwyczajnego posiedzenia FZZ mają też zapaść decyzje, w jaki sposób finansowo i organizacyjnie wesprzeć protest pielęgniarek.

"Jest propozycja komitetu protestacyjno-strajkowego FZZ wszczęcia sporu zbiorowego z rządem o łamanie praw pracowniczych i wolności związkowych" - powiedział podczas obrad wiceszef FZZ Antoni Duda. Dodał, że propozycja jest obecnie analizowana przez katedrę prawa pracy Uniwersytetu Warszawskiego.

W spotkaniu forum uczestniczą przedstawicielki protestujących przed kancelarią premiera pielęgniarek. Zaapelowały one do FZZ o aktywne wsparcie protestu. "Miasteczko (namiotowe przed kancelarią) musi być utrzymane. Proponujemy, by z poszczególnych regionów przyjeżdżały kilkuosobowe delegacje, zasilające protest" - powiedziała szefowa dolnośląskiego oddziału Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Lilianna Pietrowska. "Nic tak nie podnosi nastroju jak nowa grupa osób, która wchodzi do obozu. Potrzeba nam świeżej krwi" - podkreśliła Pietrowska.

Forum deklaruje pełne poparcie akcji protestacyjnej. W późniejszych godzinach w poniedziałek ma zapaść decyzja, w jaki sposób wesprzeć ją finansowo oraz przeprowadzić wspierające protesty i pikiety w poszczególnych województwach.

PAP
Interia.pl
25-06-2007