środa, 27 czerwca 2007

Cicha furtka w sprawie praw człowieka

Na szczycie w Brukseli polski rząd zastrzegł sobie możliwość decyzji, że unijna Karta Praw Podstawowych nie będzie u nas obowiązywać

Karta Praw Podstawowych określa prawa i wolności, których poszanowanie mają gwarantować obywatelom krajów UE organy Unii. A także państwa członkowskie przy wykonywaniu kompetencji unijnych (np. dawaniu dopłat rolniczych).

Są tam zapisane prawa, które gwarantuje Konwencja Rady Europy o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, na podstawie której orzeka Trybunał w Strasburgu. A także m.in. prawa socjalne, gospodarcze, związkowe (np. prawo do strajku) i zupełnie nowatorskie - jak prawo do dobrej administracji.

Kartę ogłoszono na szczycie w Nicei w 2000 r. Miała być częścią unijnej konstytucji. Ale konstytucja upadła i Karta nigdy nie weszła w życie.

Czekała na decyzję krajów członkowskich. A ta zapadła na zakończonym właśnie szczycie w Brukseli. Szczyt ustalił, że zamiast eurokonstytucji będzie tzw. traktat reformujący. A w tym traktacie będzie odwołanie do Karty Praw Podstawowych jako części unijnego prawa, które będzie obowiązywać wszystkie kraje członkowskie.

Jedynym państwem, które zgłosiło zastrzeżenie, była Wielka Brytania. Londyn nie chce, by na Kartę można się było powoływać przed brytyjskimi sądami. I aby Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu nie mógł oceniać, czy Wlk. Brytania się do niej stosuje.

W komunikacie końcowym po szczycie znalazł się też zapis, że również dwa inne państwa zastrzegły sobie możliwość złożenia takiego samego zastrzeżenia. Okazuje się, ze to Irlandia i Polska.

- Karta jest bronią obywateli przeciw naruszeniom ich praw i wolności przez państwo przy wykonywaniu kompetencji unijnych. Rząd polski zastrzegł, że być może nie da swoim obywatelom tej broni. To co najmniej dziwne - mówi dr Adam Bodnar z Zakładu Praw Człowieka Uniwersytetu Warszawskiego. - W dodatku dzieje się to bez publicznej debaty. Dlaczego rząd nie uważa za stosowne, by wyjaśnić obywatelom powody, dla których nie chce, aby chroniło ich unijne prawo?

Robert Szaniawski, rzecznik MSZ, nie wiedział o zapowiedzi zastrzeżenia złożonej przez Polskę: - Może to wynikać z przyjętej przez nas ogólnej zasady pierwszeństwa prawa krajowego przed unijnym i rozgraniczania kompetencji organów Unii i Polski - powiedział.

Wlk. Brytania ma zastrzeżenia do tego, jak w Karcie unormowane jest prawo do strajku. Obawia się, że będzie wykorzystywane przez pracowników międzynarodowych przedsiębiorstw.

Jakie konkretne postanowienia Karty mogłyby się nie podobać rządowi polskiemu - rzecznik Szaniawski nie wiedział.

Niezależnie od zostawienia sobie furtki w sprawie obowiązywania całej Karty, nasza delegacja złożyła deklarację, że Karta nie będzie ograniczała możliwości uchwalania w Polsce prawa dotyczącego moralności publicznej.

Można się domyślać, że chodzi o zabezpieczenie, by unijne prawo nie wymusiło liberalizacji prawa aborcyjnego czy legalizacji związków osób tej samej płci.

Takie zastrzeżenie nasz rząd zgłaszał już od wejścia do UE, m.in. przy traktacie akcesyjnym.

Ewa Siedlecka
Gazeta Wyborcza
27-06-2007

Pielęgniarki mają wsparcie z Brukseli

Po ośmiu dniach strajku głodujące pielęgniarki opuściły kancelarię premiera z pustymi rękami. Pomoc otrzymają jednak zza granicy. Jak dowiedziało się "Życie Warszawy", w ich interesie wystąpią w Brukseli międzynarodowe organizacje pielęgniarskie.

Do walki o prawa pielęgniarek chce się włączyć Europejskie Forum Stowarzyszeń Pielęgniarskich (EFN), które skupia organizacje ze wszystkich krajów Unii. Zamierza ono interweniować w sprawie strajkujących w Radzie Europy, Komisji i Parlamencie Europejskim.

- Jesteśmy oburzeni postawą polskich władz. Należy się przyjrzeć przestrzeganiu praw człowieka w Polsce, w tym prawa do strajku - mówi dziennikowi Paul de Raeve, sekretarz generalny EFN.

By nagłośnić sprawę i zyskać wsparcie dla pielęgniarek na forum europejskim, stowarzyszenie rozpocznie rozmowy z Terrym Davisem, sekretarzem generalnym Rady Europy Vladimirem Spidlą, komisarzem ds. zatrudnienia, oraz polskimi eurodeputowanymi.

- Będę wspierał akcję, bo ze zgrozą patrzę na to, jak premier reaguje na strajk - zapewnia "Życie Warszawy" europoseł PO Bogdan Klich.

PAP, Życie Warszawy
Interia.pl
27-06-2007

Mundurki "z potrzeby ładu"

Wicepremier, szef resortu edukacji Roman Giertych powiedział w Łodzi, że inicjatywa przywrócenia do polskich szkół jednolitych strojów zrodziła się z potrzeby "ładu i porządku w tych placówkach".

Giertych bierze udział w pierwszej Gali Strojów Szkolnych, która odbywa się w Łodzi. Wystawcy z całej Polski prezentują na niej mundurki, w które mogliby od nowego roku szkolnego ubierać się uczniowie. Na galę przyjechali dyrektorzy placówek oświatowych z całego kraju.

Zdaniem wicepremiera, przywrócenie jednolitego stroju do polskich szkół to jeden z ważniejszych elementów programu "Zero tolerancji dla przemocy w szkołach". Giertych uważa, że jest to ważne m.in. ze względu na identyfikację i bezpieczeństwo uczniów.

- Ważne jest, aby każdy rodzic, który podróżuje autobusem czy tramwajem, mógł wiedzieć, z której szkoły jest dany uczeń - zaznaczył szef resortu edukacji. Według Giertycha, łódzka gala "ma zakończyć rewię mody, która przez lata trwała w polskich szkołach, gdzie biedniejsi uczniowie czuli się gorsi". Wicepremier uważa, że uczniowie mogą się różnić zainteresowaniami, ale nie poziomem bogactwa.

PAP
Interia.pl
27-06-2007

Pielęgniarki: Nie można robić z nas "Janosika"

Pielęgniarki zapowiadają kontynuację protestu. Rzeczniczka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Ewa Obuchowska odczytała na konferencji prasowej komunikat Zarządu Krajowego Związku, który zdecydował, że "Białe Miasteczko" przed Kancelarią Premiara będzie stało do czasu podpisania porozumienia z rządem. Kontynuowany będzie też protest głodowy. Pielęgniarki domagają się podwyżki płac.


Podczas konferencji prasowej zaznaczyły, że premier z jednej strony mówi o bardzo dobrej sytuacji gospodarczej w kraju, a z drugiej o ty, że nie ma pieniędzy na podwyżki.

Pielęgniarki uważają, że nie można stawiać ich- jak mówią- " w sytuacji Janosika" . Tak odnoszą się do pomysłu rządu, by wyższymi podatkami dla najuboższych sfinansować podwyżki płac. Siostry oceniają, że ze strony premiera nie ma dialogu, jest tylko monolog.

Cztery pielęgniarki, które przebywały w Kancelarii Premiera mówią, że był wywierany na nie nacisk mający na celu usunięcie je z budynku. Dorota Gardias z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych powiedziała, że grożono im złożeniem doniesienia do prokuratury o przestępstwie, lub przewiezieniem do prokuratury. Przez pierwsze trzy dni pielęgniarki spały na wykładzinie, przykrywały się kartonami.

Pielęgniarki zaznaczają, że nie mają zastrzeżeń do pracowników BOR i urzędników, z którymi miały kontakt w Kancelarii Premiera. Według nich, "byli dla nich mili, na ile mogli". Natomiast- jak mówią pielęgniarki- najgorsza była dla nich "arogancja strony rządowej". .

Pielęgniarki zaznaczają, że przyjęły zaproszenie premiera na spotkanie, bo nie mogły odtrącić wyciągniętej do nich ręki. Przyznają jednak, że nie spodziewały się żadnych konkretnych propozycji ze strony premiera.

mp, IAR
Gazeta.pl
27-06-2007

Nauczyciele otwarcie przeciw Giertychowi

Nie godzimy się na politykę edukacyjną MEN, która dławi zasady tolerancji, wolności sumienia, swobody wypowiadania poglądów - mówią nauczyciele. Napisali list do ministra edukacji Romana Giertycha

Ci nauczyciele to:
• Marzanna Pogorzelska, anglistka z liceum w Kędzierzynie-Koźlu, która doniosła na siebie ministrowi edukacji, że wpaja uczniom zasady tolerancji, także wobec homoseksualistów;
• Tomasz Kalbarczyk, nauczyciel etyki z Lublina, i
• Przemysław Paradowski, nauczyciel WOS w liceum w Namysłowie.

Stronę internetową, na której można się pod listem podpisać, uruchomili
• Przemek Nerka, nauczyciel w jednym z opolskich gimnazjów, oraz
• Ludwik Trammer, nauczyciel informatyki w społecznym liceum w Warszawie.

Pod listem do wczoraj podpisało się ponad 750 osób z kraju (większość to nauczyciele) i z zagranicy. Trwa tłumaczenie strony internetowej na języki angielski, francuski i niemiecki.

- Wiemy, że interesują się nią ludzie w całej Europie - mówi Pogorzelska, pomysłodawczyni listu.

28-letni Przemek Nerka, który uczy w szkole od trzech lat, rozesłał już ponad tysiąc e-maili z listem do forumowiczów i znajomych.

Dlaczego to robi? - Nauczyciele to z reguły spokojne i cierpliwe osoby, ale wobec obecnych poczynań władzy już nie da się pozostać obojętnym - wyjaśnia. - Uznałem, że nie mogę siedzieć cicho, że także powinien zabrać głos, skoro minister miesza z błotem osoby cieszące się ogromnym szacunkiem i poważaniem wśród społeczeństwa, jak np. Jacek Kuroń.

Autorzy listu mają nadzieję, że wywoła on powstanie oddolnego ruchu, który wymusi na MEN poszanowanie takich wartości, jak: tolerancja, wolność sumienia, swoboda wypowiadania poglądów.

- Wierzymy, że nasza inicjatywa doprowadzi do zmiany lansowanej obecnie przez ministerstwo szkodliwej polityki edukacyjnej - podkreśla Pogorzelska.

Nauczyciele m.in. piszą w liście, że działania MEN pod kierownictwem Romana Giertycha tworzą klimat, w którym promuje się w szkołach "jedynie słuszne" poglądy oparte na pseudonaukowych teoriach, populistycznych opiniach i krzywdzących stereotypach. Że zabrania się prezentowania odmiennego punktu widzenia, czego przykładem choćby zakaz wstępu do szkół niektórych organizacji - pacyfistycznych, ekologicznych, wolnościowych, praw człowieka itp., choć działają legalnie i nie głoszą treści sprzecznych z Konstytucją RP.

"Sprzeciwiamy się retoryce nienawiści i pogardy wobec odmienności, której nie sposób zakwalifikować inaczej jak agresję słowną - niedopuszczalną zwłaszcza u tych, których zadaniem jest edukacja" - zaznaczyli autorzy listu.

Ich zdaniem ze szkoły, którą próbuje kształtować obecna ekipa, wyjdzie w świat uczeń pełen uprzedzeń wobec inności, bojący się wyrażania własnych poglądów, idący pokornie i bezrefleksyjnie za głosem większości. "Nie tak rozumiemy misję szkoły w Europie, na początku XXI wieku" - kończą nauczyciele.



Adres strony, na której znajduje się list: www.protestnauczycieli.pl.

Beata Łabutin
Gazeta Wyborcza
26-06-2007